Bezpieczeństwo w sieci

11Nieraz przekonaliśmy się o tym, że internet nie jest najbezpieczniejszym miejscem. Wirusy, koniec trojańskie, złodzieje i przestępcy internetowi, keyloggery. Jest tego w sieci całe mnóstwo i bardzo łatwo tym zainfekować swój komputer. Działania złośliwego oprogramowania są różne w skutkach. Część może Ci odebrać dostęp do ważnych plików, część na Twój koszt kupuje licencje, a nawet i rzeczy na aukcji, jeszcze inna część (z tym, że ta już jest sterowana przez osobę fizyczną) może Ci wykraść odpowiednie informacje i dobrać się do konta w banku. Nie bójmy się jednak albowiem nie jesteśmy absolutnie bezbronni. Możemy się przed tego typu oprogramowaniem chronić za pomocą całej maści programów bezpieczeństwa. W ich skład wchodzą przede wszystkim skanery antywirusowe, ale także programy typu Spyware, anti-malware, specjalne aplikacje usuwające konie trojańskie. Można zaliczyć tu również całą masę innych tym razem już bardziej defensywnych aplikacji, takich jak zapora ogniowa (najpopularniejsza forma ochrony defensywnej). Bardzo ciekawym wynalazkiem może się poszczycić jedna z amerykańskich uczelni, lecz do jego obsługi wymagane jest stałe połączenie z internetem. Otóż dzięki odpowiedniemu skryptowi komputer działa na takiej zasadzie, że gdy przełączymy się w napisanej aplikacji na tryb Offline (zostawiając włączony komputer rzecz jasna) aplikacja ta monitorować będzie wszystkie połączenia przychodzące, gdy jakieś nie będzie się zgadzało z jego listą bezpieczeństwa od razu informować nas będzie…smsem na nasz telefon komórkowy. Ponadto aplikacja cały czas robi logi połączeń więc nic nam nie umknie. Dlaczego te SMSy uważam za tak bardzo ciekawe i przydatne? Otóż czas reakcji w wypadku ataku wirusowego jest bardzo ważny, podobnie jak świadomość o nim, a dzięki temu jesteśmy w stanie zareagować na czas. Niestety aplikacja nie jest (jeszcze?) dostępna publicznie, nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie. Nie ma się co jednak przejmować na zapas albowiem do naszego użytku jest wiele innych dostępnych publicznie aplikacji. Ogólnie rzecz biorąc podzielić je można na dwie kategorie: płatne i darmowe. W wypadku tych pierwszych sytuacja jest prosta – każdy jest dobry, pytanie tylko brzmi czy wart jest swojej ceny. Na chwilę obecną najlepszym okazuje się stale od kilku miesięcy pakiet bezpieczeństwa ESET NOD32 z niesamowicie pomysłowym ThreatCenter. Oczywiście również wśród darmowych aplikacji znajdują się perełki. Jedną z nich jest pakiet Comodo security, na który składa się standardowo – skaner antywirusowy i zapora ogniowa, pozwala nam to za darmo poczuć się bezpiecznym w sieci jako, że Comodo cechuje się bardzo dobrym wynikiem wykrywalności oraz brakiem fałszywych alarmów. Jest to bardzo ważne nie tylko dlatego, że fałszywe alarmy mogą doprowadzić użytkownika do „szewskiej pasji”. Najważniejsze jest to, że podczas gdy fałszywy alarm pojawi się przed nosem niedoświadczonego użytkownika, ten ze strachu nie popatrzy nawet na informacje zawarte w ostrzeżeniu tylko od razu kliknie „usuń” nie będąc pewnym czy dobrze zrobił. Sytuacja będzie jednak wydawać się opanowana aż do kolejnego uruchomienia systemu kiedy już ta sztuka nam się nie uda, albowiem okaże się że antywirus „przypadkiem” pomylił wirusa z ważnym plikiem systemowym.