Konie trojańskie

38Z tak zwanym złośliwym oprogramowaniem każdy z całą pewnością miła niejednokrotnie do czynienia. Tego rodzaju oprogramowanie przybiera rozmaite formy. Jedna spośród nich jest koń trojański powszechnie określany mianem trojana. Paść jego ofiarą można niestety w bardzo łatwy sposób, albowiem na pierwszy rzut oka kojarzy się użytkownikowi z takimi treściami, które są dla niego z jakiś względów przydatne bądź interesujące. Bardzo często konie trojańskie rozpowszechniane są za pośrednictwem poczty elektronicznej, z tego też powodu należy bardzo uważać na to, w jakie linki się klika – zwłaszcza, jeżeli wiadomość została nadesłana przez kogoś, kogo się nie zna. Za z pozoru interesującymi aplikacjami kryją się natomiast takie funkcje, które z punktu widzenia użytkownika są całkowicie niemile widziane. Mogą to być zatem między innymi aplikacje szpiegujące, programy, dzięki którymi możliwe jest włamanie się do danego komputera i wiele innych. Pomysłowość hakerów w tym względzie nie zna granic. Dlatego trzeba zawsze pamiętać o tym, aby mieć dobrze zabezpieczony komputer poprzez zainstalowanie na nim programu antywirusowego, który musi być oczywiście na bieżąco aktualizowany. Poza tym wskazany jest również zdrowy rozsądek i nie klikanie we wszystko, jak popadnie. Konie trojańskie powodują bardzo wiele szkód, a takich ich działań wymienić można naprawdę sporo. Przede wszystkim utrudniają antywirusowym aplikacjom funkcjonowanie w tak sposób, jak powinny. Bywa, że całkowicie uniemożliwiają użytkownikowi pracę na komputerze. Innym efektem ich działań jest ustawianie startowej strony niezgodnie z preferencjami użytkownika i niezależnie zresztą od jego woli, a także wyświetlanie na ekranie bardzo dużej ilości reklam – zazwyczaj w najbardziej irytujących jej formach, a mianowicie jako wyskakujące okna. Dzięki koniom trojańskim na komputerach instalują się rozmaite programy szpiegowskie, dzięki którym elektroniczni złodzieje mają dostęp do różnych danych – zarówno sosnowych, jak i numerów kart kredytowych, haseł do kont i tym podobnych. Ponadto trojany sprawiają, że na komputerach instalują się tak zwane backdoory. To nic innego, jak umiejętne wykorzystanie luk obecnych w zabezpieczeniach systemów operacyjnych. To z kolei sprawia, że osoby nieupoważnione mogą na danym komputerze swobodnie kontrolować system. Czy istnieje w stu procentach skuteczna ochrona przed końmi trojańskimi? Odpowiedź na te pytanie brzmi – niestety nie. Oczywiście, nie zaszkodzi jednak – a wręcz jest to wskazane – podejmować stosowane działania o charakterze profilaktycznym. To nie tylko wspominane już wcześniej czynności. Zaleca się także systematycznie aktualizować system operacyjny. Firewall – czyli zapora sieciowa – powinien koniecznie być włączony. Wskazane jest także korzystanie z programów antyszpiegowskich. Stosowanie antytrojana też powinno pomóc – są to specjalne programy komputerowe przeznaczone właśnie do tego, aby za ich pomocą wykrywać na komputerach konie trojańskie i naprawiać sporo szkód przez nich wyrządzonych.

Bezpieczeństwo w sieci

11Nieraz przekonaliśmy się o tym, że internet nie jest najbezpieczniejszym miejscem. Wirusy, koniec trojańskie, złodzieje i przestępcy internetowi, keyloggery. Jest tego w sieci całe mnóstwo i bardzo łatwo tym zainfekować swój komputer. Działania złośliwego oprogramowania są różne w skutkach. Część może Ci odebrać dostęp do ważnych plików, część na Twój koszt kupuje licencje, a nawet i rzeczy na aukcji, jeszcze inna część (z tym, że ta już jest sterowana przez osobę fizyczną) może Ci wykraść odpowiednie informacje i dobrać się do konta w banku. Nie bójmy się jednak albowiem nie jesteśmy absolutnie bezbronni. Możemy się przed tego typu oprogramowaniem chronić za pomocą całej maści programów bezpieczeństwa. W ich skład wchodzą przede wszystkim skanery antywirusowe, ale także programy typu Spyware, anti-malware, specjalne aplikacje usuwające konie trojańskie. Można zaliczyć tu również całą masę innych tym razem już bardziej defensywnych aplikacji, takich jak zapora ogniowa (najpopularniejsza forma ochrony defensywnej). Bardzo ciekawym wynalazkiem może się poszczycić jedna z amerykańskich uczelni, lecz do jego obsługi wymagane jest stałe połączenie z internetem. Otóż dzięki odpowiedniemu skryptowi komputer działa na takiej zasadzie, że gdy przełączymy się w napisanej aplikacji na tryb Offline (zostawiając włączony komputer rzecz jasna) aplikacja ta monitorować będzie wszystkie połączenia przychodzące, gdy jakieś nie będzie się zgadzało z jego listą bezpieczeństwa od razu informować nas będzie…smsem na nasz telefon komórkowy. Ponadto aplikacja cały czas robi logi połączeń więc nic nam nie umknie. Dlaczego te SMSy uważam za tak bardzo ciekawe i przydatne? Otóż czas reakcji w wypadku ataku wirusowego jest bardzo ważny, podobnie jak świadomość o nim, a dzięki temu jesteśmy w stanie zareagować na czas. Niestety aplikacja nie jest (jeszcze?) dostępna publicznie, nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie. Nie ma się co jednak przejmować na zapas albowiem do naszego użytku jest wiele innych dostępnych publicznie aplikacji. Ogólnie rzecz biorąc podzielić je można na dwie kategorie: płatne i darmowe. W wypadku tych pierwszych sytuacja jest prosta – każdy jest dobry, pytanie tylko brzmi czy wart jest swojej ceny. Na chwilę obecną najlepszym okazuje się stale od kilku miesięcy pakiet bezpieczeństwa ESET NOD32 z niesamowicie pomysłowym ThreatCenter. Oczywiście również wśród darmowych aplikacji znajdują się perełki. Jedną z nich jest pakiet Comodo security, na który składa się standardowo – skaner antywirusowy i zapora ogniowa, pozwala nam to za darmo poczuć się bezpiecznym w sieci jako, że Comodo cechuje się bardzo dobrym wynikiem wykrywalności oraz brakiem fałszywych alarmów. Jest to bardzo ważne nie tylko dlatego, że fałszywe alarmy mogą doprowadzić użytkownika do „szewskiej pasji”. Najważniejsze jest to, że podczas gdy fałszywy alarm pojawi się przed nosem niedoświadczonego użytkownika, ten ze strachu nie popatrzy nawet na informacje zawarte w ostrzeżeniu tylko od razu kliknie „usuń” nie będąc pewnym czy dobrze zrobił. Sytuacja będzie jednak wydawać się opanowana aż do kolejnego uruchomienia systemu kiedy już ta sztuka nam się nie uda, albowiem okaże się że antywirus „przypadkiem” pomylił wirusa z ważnym plikiem systemowym.