Stań do walki ze znajomymi czyli granie przez sieć
Nadchodzi czas gdy kończymy grę. Nie ma w niej już absolutnie nic do zrobienia więc uruchamiamy następną. Potem następną i jeszcze jedną, kolejną, po czym łapiemy się na tym, że powoli zaczyna nas to nużyć. Mamy ochotę bowiem pograć trochę ze znajomymi. Wtedy to następuje przejście na wyższy poziom w ewolucji gracza. Ewolucja gracza to humorystyczny labirynt stworzony przez jednego z twórców gier. Ukazuje on, że wpierw mamy do czynienia z graczem offline, następnie albo kończy on przygodę z grami, albo zaczyna grać przez sieć – wpierw w tytuły, darmowe, a następnie w tytuły płatne. Od każdego poziomu jest odskocznia powracająca do etapu, w którym gracz kończy interesować się grami, albo przechodzi na „wyższy poziom”. Jak już wspomniałem w grach sieciowych mamy ponownie podział na dwie główne kategorie – gry płatne i gry darmowe. Do gier darmowych zaliczamy przede wszystkim darmowe gry typu MMORPG oraz część „strzelanek” sieciowych. Istnieją również gry wymagające jednorazowej opłaty, które są jednak zwolnione od dalszej subskrypcji (vide Guild Wars lub popularny Counter-Strike). Najwyższą półkę stanowią zaś płatne gry MMORPG (jak dotychczas nie było jeszcze wyścigów lub gier FPP rozgrywanych przez sieć wymagających abonamentu). Wymagają one miesięcznej subskrypcji, która w naszym kraju waha się pomiędzy kwotą 30 złotych (Age Of Conan) do nawet 50-60 złotych (Warhammer online, World of Warcraft czy Lineage kwota ta jest różna w zależności od kursu euro). Nie odpycha to jednak graczy, którzy płacą co miesiąc tylko po to żeby wraz ze znajomymi móc codziennie wieczorem odprężyć się we wspólnej przygodzie. Na tym polega bowiem idea gier rozgrywanych przez sieć – na wspólnej zabawie. Oczywiście można grać na takiej zasadzie, że gracz bawi się w „samotnego bohatera”, ale po pierwsze traci on wszystkie przyjemności z grania przez sieć, a po drugie daleko nie zajdzie. Dlaczego? Ano dlatego, że gry te nastawione są przede wszystkim na wspólną rozgrywkę i żeby osiągnąć coś więcej trzeba współpracować albowiem znajdziemy się w pewnym momencie w takim miejscu gdzie samemu to jest „ani me ani be”. Takie gry pomagają w budowaniu wielu społeczności, powstają fora, strony fanowskie, klany oraz gildie, które albo współpracują ze sobą, albo wręcz przeciwnie – z każdą możliwą okazją skaczą sobie do gardeł wyżynając się wzajemnie. Koniec końców jednak na tym polegają gry sieciowe, na międzyludzkiej rywalizacji i to właśnie dzięki niej są one tak popularne i obdarzone taką sympatią wśród graczy. Sprawa jest ciekawa tym bardziej, że gry te są stale aktualizowane. Wprowadzane poprawki eliminują irytujące błędy, a nowości pozwalają na nowo bawić się grą. Zostaje jeszcze sprawa eventów – specjalnych „wydarzeń” (tłumacząc dosłownie z języka angielskiego), które sprawiają, że przykładowo przez tydzień będzie można upolować specjalny rodzaj potworów i zyskać specjalny przedmiot, dzięki czemu twórcy nie pozwalają nam się nudzić nawet na chwilę zapewniając z dnia na dzień nową dawkę rozrywki.
Życie ludzkie dzieli się na dwa etapy, ten w którym dzień w dzień siedzimy do późna nad książkami i ten w którym dzień w dzień siedzimy do późna w pracy. Nadchodzi jednak upragniony weekend i ani nam się śni uczyć się czy pracować. Włączamy zatem komputer i omijając wszelkie sprawy służbowe odprężamy się przy naszej ulubionej grze. W tym jednym przypadku nie mamy żadnych ograniczeń po za naszą wyobraźnią. Możemy spróbować swoich sił w nielegalnych wyścigach, możemy wcielić się w dowódcę oddziału antyterrorystycznego, ale możemy ostatnimi czasy zostać także terrorystą (o dziwo, ta druga opcja sprawia znacznie więcej radości). Nic nie przeszkodzi nam również w objęciu dowodzenia nad armią ludzi (lub też kosmitów ale to już indywidualna kwestia gustów) w międzygalaktycznym konflikcie mając „pod myszką” dziesiątki żołnierzy gotowych poświęcić za nas życie. Gdy znudzą nam się już nieustanne walki możemy też rozpocząć życie biznesmena i wybudować swój park rozrywki, albo własną metropolię. Ci bardziej ambitni mogą także zostać wielkimi bohaterami, przywdziać dwukrotnie większy i trzykrotnie cięższy od nich samych topór i wyruszyć na ratunek światu. Jak sami widzicie możliwości jest mnóstwo, a twórcy starają się o to, żeby wrażeń było jeszcze więcej, albowiem z chwili na chwile prezentowane są nowe pomysły. Na chwilę obecną możemy także przenieść się w sam środek konfliktu wietnamskiego, zostać władcą podziemia czy wcielić się w rolę cichego zabójcy lub agenta rządowego. Ograniczeń nie ma prawie żadnych, poza naszym własnym sprzętem i wypadkiem gdy wymagania sprzętowe są tak kosmiczne, że nie mamy po co uruchamiać nawet dema. Część czytelników z pewnością jednak zapyta po co marnować czas na gry skoro można oglądnąć jakiś dobry film czy sięgnąć po książkę. Otóż przyjęła się zasada, że im więcej ludzi tym więcej opinii. Owszem zarówno film jak i książka są równie ciekawymi rozwiązaniami, głównie dlatego, że wszystkie te trzy sposoby na relaks sprowadzają się do jednego. Powinniśmy zauważyć fakt, że większość ludzi gra po to aby odpocząć, zapomnieć na chwilę o problemach i „wyrwać się z szarej rzeczywistości”, czyli sytuacja podobna jak w przypadku sięgnięcia po książkę czy włączenia filmu. Sytuacja tu jednak jest o tyle ciekawa, że na chwilę obecną gry nam dają tak duże pole do popisu, że tak naprawdę to my decydujemy o tym co się za chwile stanie z naszym bohaterem co powoduje, że jeszcze bardziej się angażujemy w daną produkcję. Oczywiście należy pamiętać o tym, że gra to jedno, a rzeczywistość to drugie. Niestety młodociani gracze, których rodzice w ogóle nie zwracają uwagi na to w co grają ich pociechy przenoszą nieraz agresywne zachowania z gry do świata rzeczywistego. Kończy się to często interwencją policji, albowiem dochodzi nawet do morderstw. Najgorsze jest jednak to, że odpowiedzialność za wszystko spada na barki producentów, którzy przecież wyraźnie zaznaczają na pudełkach ze swoimi grami, że gra jest pełna przemocy i dostępna jest od 18 roku życia.