Konserwacja komputera
Z reguły wszystko w naturze wymaga konserwacji. Jedzenie jest naszpikowane przeróżnymi chemikaliami, a przedmioty codziennego użytku smarowane, czyszczone i trzymane w odpowiednich warunkach. Nawet człowiek jest faszerowany lekami, które „konserwują” jego organy. Nie inaczej jest z komputerami. Niestety większość użytkownik włącza komputer rano, wyłącza go o północy. Komputer odpoczywa 6-7 godzin i od nowa ciągnie godzin 15 i więcej. Dodatkowo jego „bebechy” zamknięte są w prawie, że szczelnej obudowie (nie mówcie mi, że wystarczyłoby wam kilka dziurek) i postawione w zakurzonym często narażonym na słońce miejscu (nierzadko spotykam się z wypadkami gdzie biurko z komputerem ustawione jest przy oknie, wtedy to promienie słoneczne trafiają idealnie w tył komputera rozgrzewając do niewyobrażalnych temperatur zarówno zasilacz jak i płytę główną.). Potem zaś biegniemy czym prędzej do serwisu z przerażeniem w oczach bo „komputer nam się zepsuł”. Trzeba się niestety przyzwyczaić do faktu, że PC nie jest maszyną zrobioną z termoodpornego tytanu i że jest podatny na kurz oraz przede wszystkim na światło. Dlatego wpierw trzeba zadbać o jego poprawne ustawienie. Konieczne jest położenie go w zacienionym miejscu gdzie promienie słoneczne nie sięgają nawet w godzinach szczytu (czyt. w samo południe). Uwierzcie, że maszyna ta wystarczająco grzeje się sama od siebie i nie potrzebuje pomocników do tego celu. Gdy już będziemy pewni, że ustawienie jednostki centralnej jest dobre proponuje zrobić to samo z monitorem. Po wszystkich przygotowaniach przychodzi czas na testy. Wystarczy włączyć i odpowiednio obciążyć sprzęt (programy użytkowe jak Winamp, Gadu-gadu, jakąś przeglądarkę internetową, edytor dokumentów), a następnie zostawić go na kwadrans. Potem możemy zamknąć już wszystkie zbędne procesy i uruchomić specjalną aplikację mierzącą temperaturę poszczególnych podzespołów, w tym temperaturę płyty głównej, procesora, dysku oraz zasilacza. Niestety zdarzy się tak, że pomimo dobrej wentylacji (i coolera) temperatura jest wciąż za wysoka. Proponuje wtedy odkręcić jedną część obudowy (po bokach) i pracować na „otwartym” komputerze. Przepływ powietrza jest wtedy znacznie lepszy przez co temperatura może spać nawet do 20 stopni. Sytuacja prezentuje się nieco inaczej przy laptopach jako, że tu obudowy nie rozkręcimy. Jest nieciekawie tym bardziej, że laptopy grzeją się znacznie szybciej i znacznie mocniej. Nie musimy się jednak aż tak tego bać ponieważ laptopy są znacznie bardziej odporne na wysokie temperatury od swoich starszych braci dzięki czemu nawet wysoka temperatura nie będzie zagrażać naszemu laptopowi. Drugim ważnym aspektem jest kurz, który w błyskawicznym tempie osiada na podzespołach naszego komputera. Należy przynajmniej raz na miesiąc odłączyć komputer od jakiegokolwiek zasilania po czym go otworzyć i wyczyścić przy użyciu sprężonego powietrza. Dwie uwagi. Po pierwsze: nie być oszczędnym! Butla (w formie takiej jak np. dezodoranty) nie jest bardzo droga, znacznie więcej zapłacimy za nową kartę graficzną w razie awarii. Druga i znacznie ważniejsza uwaga – po wyczyszczeniu za pomocą sprężonego powietrza maszyny należy ją odstawić przynajmniej na 2 godziny. Dzieje się tak za sprawą faktu, że powietrze to może się najnormalniej w świecie skroplić (i w 9/10 przypadków tak się właśnie dzieje) i nawet kilka kropel wody może wlecieć do środka. Aby uniknąć zwarcia na wszelki wypadek przeczekać tyle aby mieć pewność tego, że w środku jest absolutnie sucho.